O wykształceniu ciąg dalszy…

Ostatnio napisałam swoje wrażenia po obejrzeniu Miecza w kamieniu. Było o potędze wykształcenia, o wyborze studiów itd., pamiętacie? Myślałam, że temat wyczerpałam i sobie spokojnie przejdę do Mary Poppins. Ostatnio rozmawiałam jednak o nauce, dofinansowaniu badań, wspieraniu naukowców. I nie mogę przejść obok tego obojętnie, tylko muszę wspomnieć Wam o tym parę słów.

Nauka w Polsce nie jest wspierana. Bardzo często pojawiają się pięknie brzmiące frazesy, ale nie są niczym więcej niż właśnie frazesami: pustymi słowami, które nic nie znaczą. Profesorowie na uczelniach, specjaliści w różnych dziedzinach, nie są nagradzani za kolejne przełomowe publikacje, monografie czy wystąpienia konferencyjne.

Dostają za to “tylko” prestiż w grupie specjalistów, gdyż pensję dostaje się wyłącznie za dydaktykę. Przez to tworzy się następnych beznadziejnych wykładowców, którzy nie czują do tego powołania. Ktoś może być świetnym specjalistą, ale nie umieć przekazywać swojej ogromnej wiedzy. Nie każdy jest charyzmatyczny, kontaktowy czy wygadany. Nie może jednak zajmować się wyłącznie ukochaną pracą naukową, gdyż w takiej sytuacji nie będzie miał za co żyć.

Smuci mnie niezmiernie, jak bardzo naukę traktuje się po macoszemu. Niby się podkreśla niezwykłą wagę wykształcenia, ale tak naprawdę ma tylko służyć wykonywaniu pewnego zawodu. Instrumentalizowanie nauki sprawia, że musi iść ona w parze z dydaktyką. Co zrobić, gdy ktoś marzy o poświęceniu się rozwijaniu danej dziedziny, ale nie czuje się na siłach, aby być dobrym nauczycielem? W Polsce chyba nie zostaje nic innego, jak w takiej sytuacji podpisać pakt z diabłem…

czarodziejka

Zdjęcie autorstwa Boba Brentsa

 

Advertisements

4 thoughts on “O wykształceniu ciąg dalszy…

Add yours

  1. A co z sytuacjami gdy dana dziedzina, choć wspaniała i ciekawa, to jednak nie przynosi żadnego pożytku poza tym, że robi sie sztukę dla sztuki? Czy uważasz czarodziejko że takim osobom też należy płacić za naukę?

    Like

    1. Drogi Anonimie,dziękuję za komentarz. To bardzo ciekawe pytanie. Uważam i mówię to z głębi serca, że każda dziedzina nauki jest istotna. Być może nie daje ona materialnych korzyści, ale w takim razie można by podważyć wszelkie humanistyczne kierunki nauki. Czy według Ciebie humanistyczne studia nie mają sensu? Posłużę się przykładem ze swojego podwórka. Na filologii polskiej analizujemy i interpretujemy poezję, prozę i utwory dramatyczne. Wydaje się to może bez znaczenia dla ludzkości, bo nie ułatwia życia. Pozwala jednak zrozumieć literaturę, filmy itd. Co mam na myśli? Otóż, badając pewne zagadnienie, stajemy się bardzo wyczuleni na działania autora, wyczuwamy, kiedy nami manipuluje, a kiedy mówi prawdę. Znając genezę powstania dzieła, okoliczności historyczne, życiorys autora, możemy zrozumieć tekst. Wielokrotnie dzieła powstałe z pozoru w duchu socrealizmu były tak naprawdę parodią systemu czy utworem “ku pokrzepieniu serc”. Badania tekstu choćby sprzed wieku uczy tejże wrażliwości i wnikliwości. Dzięki temu jesteśmy w stanie należycie odebrać tekst współczesny. Artykuły czy monografie na takie tematy pozwalają podzielić się taką wiedzą z innymi osobami, które być może nie miałyby innej możliwości na to. A tak po przeczytaniu tekstu naukowego mogą wykorzystać nabytą wiedzę potem w przyszłości; nie być lemingiem czy pionkiem łatwym do manipulacji, ale być kimś, kto ma własny rozum niezbędny do stworzenia swojej opinii i podjęcia działań.

      Like

      1. Hm, to zrozumiałe i widzę Twój punkt widzenia. Ale są też “wspaniali” teoretycy, którzy zajmują się czymś niesamowicie wyspecjalizowanym, dziedziną może i piękną, ale siedzą w tym przez np. 30 lat i jedyne co wnoszą w ludzkość, to fakt, że pobierają pensję i mogą powiedzieć coś zawiłym językiem niezrozumiałym dla innych. Nie ubogacają tym innych ani nauki samej w sobie, bo tworzy się ślepy zaułek, który zamknie się ostatecznie gdy oni umrą.

        Czy nauki humanistyczne mają sens…sprawa relatywna. Nie da się ukryć, że na pewno teksty, filozofia, psychologia wnoszą wiele dla ludzkości i uwrażliwiają na niektóre sprawy. Lecz czasem odnoszę wrażenie, że zamyka się to w obrębie osoby uczącej się o tym, nie wynoszą tego do ludzi, o czym właściwie piszesz. Humaniści są nieraz bardziej oczytani od większości społeczeństwa i mogą mieć ciekawy, odmienny punkt widzenia z tego powodu, ale nie wynoszą tego poza obręby uczelni czy wąskich gron, które siebie nawzajem dobrze rozumieją. Jeśli to co robimy nie wnosi czegoś aktywnie do życia społeczeństwa, czy to przez nowoczesny model maszyny, piękną grafikę czy tez myśl zmieniająca ludzkie serca, to jaką to ma wartość?

        Like

  2. Drogi Anonimie, po pierwsze zarzut, jaki postawiłeś humanistom, można postawić również ścisłowcom. Wszystko zależy od danej osoby, jak również samej dziedziny nauki. Po drugie wierzę, że nawet jeśli dana dziedzina nauki wydaje się przez pewien czas ślepym zaułkiem, nie oznacza, że nigdy się to nie przyda. Oczywiście, robienie sztuki dla sztuki nie powinno być rozwiązaniem czy sposobem na życie, jeśli państwo za to płaci. Są pewne granice.
    Podałeś przykład pięknej grafiki – ktoś mógłby się z Tobą nie zgodzić, że to wnosi coś aktywnego do życia społecznego, bo przynosi tylko jakieś odczucia estetyczne. Myślę, że stwierdzenie, czy coś jest przydatne, czy nie, w dużej mierze zależy od pojmowania tej sprawy przez każdego człowieka. Z tego względu niezmiernie trudno ustalić jedną prawdę na ten temat.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Create a free website or blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: